Moja historia
Nie planowałam stworzyć marki odzieżowej. EVVA powstała trochę przypadkiem.
Moja mama była krawcową. Szyła w domu, odkąd pamiętam. Jako dziecko wcale tego nie lubiłam — maszyny, materiały i szycie zajmowały sporą część domu, a ja przez to długo nie miałam nawet własnego pokoju.
Mimo wszystko od zawsze umiałam obsłużyć maszynę i przeszyć prostą rzecz. Po mamie zostały mi maszyny, które przez długi czas stały nieużywane i po prostu się kurzyły.
Aż pewnego dnia pomyślałam, że może warto spróbować.
Na początek uszyłam poduszki i zasłony do domu. Później pomyślałam: „A może spodnie?” Znalazłam prosty wykrój na spodnie od piżamy i stwierdziłam: jak wyjdą, tak wyjdą — spać w nich przecież będzie można.
Wyszły.
To zachęciło mnie do kolejnych prób. Zaczęłam sięgać po trudniejsze projekty i wykorzystywać materiały, które zostały jeszcze po mamie. Z czasem pojawiło się pierwsze większe zamówienie — 10 szlafroków.
I wtedy szycie zaczęło być czymś więcej niż tylko sposobem na spędzanie wolnego czasu.
Dokupiłam nowe maszyny, zaczęłam próbować kolejnych fasonów i coraz więcej szyłam dla siebie. Korzystałam z gotowych wykrojów, uczyłam się na kolejnych projektach i powoli nabierałam odwagi, żeby spróbować czegoś własnego.
Zaczęłam szyć również dla koleżanek. I właśnie wtedy pojawiła się myśl:
„A może stworzyć coś, co będzie naprawdę moje?”
Chciałam mieć własne fasony, własne metki i własną nazwę. Wiedziałam jednak, że jeśli chcę projektować ubrania od podstaw, potrzebuję jeszcze większej wiedzy i pewności.
Dlatego w tym roku zrobiłam kurs konstrukcji odzieży. Chciałam lepiej rozumieć formę, proporcje i sposób, w jaki ubranie powstaje od samego początku — żeby z większą pewnością podchodzić do własnych projektów i świadomie tworzyć fasony, które mam w głowie.
Z czasem pojawiły się własne metki, wizytówki, strona internetowa i kolejne pomysły.
EVVA — od mojego imienia, Ewa.
Chciałam, żeby marka była osobista, ale jednocześnie miała swój własny charakter. I tak, krok po kroku, z małego hobby zaczęło powstawać coś, co dziś mogę nazwać swoją marką.
Dziś nadal tworzę w niewielkiej przestrzeni. To właśnie tutaj powstają pierwsze modele EVVA — od pomysłu, przez wybór tkaniny i przygotowanie formy, aż po uszycie gotowego ubrania.
EVVA powstaje w małych seriach, z dbałością o wykonanie i każdy detal.
Nie zaczęłam od wielkiej pracowni ani gotowego biznesplanu. Zaczęłam od maszyn, które zostały po mamie, kilku materiałów i jednej myśli:
„A może spróbuję?”
Dziś wiem, że ta jedna myśl była początkiem czegoś ważnego.
I właśnie od tego zaczyna się historia EVVA.